29
wrzesień
2007

takie nic jak ja1

siedzę, tak, to nie może być opcja doskonała, więc może ona i o nią, jej, bez znaczenia, wiecie, bo ja mogę niezdecydowanym pomóc zdecydować, ciągnąć mogę i ustalić, czy postawa pokrywa się z jej manifestem, pewnie mogę bardziej, lub mniej mylnie, prawdziwie, nieprawdziwie, słysznie, niesłusznie, wiarygodnie, a w sumie to da się wmówić, da się człowiekowi wmówić wszystko, tylko to kwestia mowy i czasu, człowiek jest wmawialny z definicji, coś tam pozostawia sobie siebie w sobie, ale ostatecznie to jest poza kontrolą, poza weryfikacją czyjąkolwiek, nawet jego, serio, bez znaczenia, phpbb i ciurek skojarzeń, wiecie, tego tekstu wcale nie trzeba czytać, tego, co napisałem, ja tak kiedyś napisałem do koleżanki, co pewnie wrzucę na stronę, tak, nie używam teraz kropek, to utrudnia czytanie, w ogóle to jest irytujące, bo niczemu nie służy, a na nerwy działa, tak, pewnie po to tego użyłem, na pewno chciałem zwrócić na siebie uwagę, nie oszukujmy się, przecież nie po co innego piszę tak bezsensu, wiecie, to tak jest, że rzeczywistość jawi nam się z różną atrakcyjnością, narzuca nam się bardziej lub mniej odpychająco, tu coś nas wabi, tam odtrąca, po co, jak to, a w zasadzie to nic nowego i oczywiste, ale wcale mnie to nie rusza, że to oczywiste, bo tak jest, że coś nas wabi bardziej, a coś mniej, coś nam się jawi jako środek do realizacji siebie, swoich potrzeb, a coś innego jawi nam się jako przeszkoda w porządku rzeczy dostarczania sobie podniet, ja mogę być podnietą, ale i przeszkodą, kurcze, to takie głupie, co i jak napisało mi się, w zasadzie to troszkę teraz wstydzę się, że wcale nie wyszło to na tyle fajnie, żebyście chociaż odrobinę mogli się przy tym uśmiechnąć, albo poczuć jakąś jedność, jakąś litość może, ale z tym odkrywanym w sobie bezpiecznym dystansem do współcucia, poszukiwanym pewnie w okresie wszystich świętych, tak, do trupów odwołać się warto, bo śmierć i nagrobki i cały ten świąteczny klimat palonych zniczy daje fajną eskalację lęków przed przemijalnością, no, tak, mam przed sobą monitor, wiecie, to chaos, taki totalny chaos, monitor, szafki, książki, myszka, klawiatura, i nie zapomnijmy o tych emotikonkach, których mogę użyć, ale nie mam obowiązku i tego nie zrobię, bo w sumie wyjść może na to, że jestem dziecinny, albo jakiś taki, no, śmieszny przecież, bo przecież jestem dorosłym ponoć facetem, a tu taka niesława dla zakresu drobiazgowości moich dbałości o szczegóły przy rozmowie z komputerem, swoboda, wiecie, ten tekst mogę w sumie ciągnąć tak jednym ciurkiem, pewnie już minęły ze trzy, a może już z pięć minut, odkąd zacząłem pisać, a wciąż nic z tego nie wynika, nie zbliżyłem nikogo z was do celu, ani nie poczuliście mistycznego doznania pozazmysłowych refleksji nad istotą pracy umysłu swego, ani nie wprowadziłem was w trans podważania wiarygodności swoich mniemań, a, coś jeszcze przychodziło mi takiego chyba nie badzo istotnego do głowy, ale zwiał mi ten motyw, a w sumie już nawet nie jestem pewien, co chciałem napisać, zanim napisałem o tym całym mistycyźmie, a w sumie z mistycyzmem chyba jakieś jeszcze słowa w mojej głowie wiążą się, jakoś tak skojarzone chyba jakieś inne też są, ale jakie, a w sumie może na przykład słowo metafizyka, tak mi się przynajmniej wydaje, wydaje mi się, że metafizyka jest kojarzona z tajmniczością, a więc nic z tym co metafizyczne nie mamy wspólnego tutaj, nie pouczuliście nic takiego i nie stworzyliście sobie wizji mnie jakiegoś tam na tyle istniejącego, by poczuć moją bliskość, moje ciepło, tak, właśnie, jak to z tym ciepłem jest, czy jestem ciepły, wiecie, raczej nie, nie potrafię być ciepły, jakiś tam wyznaczam sobie dystans względem ludzi, ale taki fizyczny dystans i nie chcę, żeby mi go ktoś przekraczał, bo odczuwam dyskomfort, a bo ja nie z tych facetów i tyle, ale o sobie już zaczynam, w sumie co bym nie napisał, to zawsze kończę o sobie, ale ostatecznie to nie moja wina chyba, chociaż pewnie mam jakiś wpływ na to, co ze sobą robię, pewnie mógłbym się kontrolować i nie napisać teraz tego, a coś innego, albo jeszcze doskonalszy układ, nie napisać nic wcale, przecież jakież to proste, nawet chyba prostrze od tego, co robię teraz, bo wtedy nie musiałbym wykazywać żadnego wysiłku, wiecie, tak dość szybko piszę ten tekst, nie szczególnie długo zastanawiam się, czy to statnie się modlitwą, czy piosenką kolonijną, czy to nadaje się na przemowę politycznych wystąpień telewizyjnych albo jakichś innych, tak, nie wierzę, jakoby ten tekst przeczytało zbyt wiele osób, nawet tym administratorom tego forum zalecałbym usunięcie go, o ile w ogóle tak długi tekst, a chyba takim jest, chociaż nie przewijam scorolla, tak się chyba pisze to słowo, a więc nie przewijam go, bo nie chcę odrywać dłoni od klawiatury, a dlaczego, a nie wiem dlaczego, a bo tak mi się ubzdurało i przecież nie zabronicie mi, a więc powracając do tego, co wcześniej mówiłem, polecałbym administratorom tego forum wywalenie takiego wpisu dla dobra ludzkości, a pewnie i wizerunku mojego, a to dobre, błagam, nie burzcie mojego wizerunku, wywalcie to, co napisałem, a mój blog, a no jest taki mój blog tam gdzieś, w sumie chyba nawet link do niego gdzies powinien pojawić się w momencie mojego wpisu, a nie wiem jeszcze, w którym miejscu on pojawi się, czy obok mojego wpisu, czy może pod nim, czy obok avatara, a właściwie w jego miejscu, bo go nie załączyłem, a w sumie nawet nie mam takowego, ale tak, mam stronę i na niej coś się wypisuje i ja ją lansuję, a właściwie, to siebie lansuję, a robię to non stop, a tym mocniej to robię, im mocniej piszę, że tego nie robię, albo jak lansuję kogoś, to też ją lansuję i siebie lansuję, a wcale nie wydaje mi się przy tym, że tego nie robię i dziękuję sobie za to, że ta świadomość wywyższa mnie nad istoty, które tego nawet nie wiedzą, ale dobrze im tak, że są w wielkim błędzie, a kij z nimi, a niech im ziemia lekką będzie, czy coś, a no tam wypisuję różności i ona, tak się czasem zastanawiam, czy ona może się podobać, mnie samemu to nawet nie wiem, czy się podoba, nie wiem, czy podoba się forma, nie wiem, czy grafika, nie wiem, czy sam się sobie podobam, ale nie ma może to znaczenia, ale nie przeczę, nie wiem tego, a co ja mogę tam wiedzieć, ostatecznie nic nie wiem, no, może coś wiem, ale nie za wiele i przyjdzie mi umrzeć nic nie wiedząc, wiecie, chyba ponad dziesięć minut pisałem to, a nie chce mi się już, a, no, jeszcze tyle, że pewnie jutro wejdę i zobaczę, czy ktoś zobaczył, co napisałem, a pewnie jeszcze za jakiś czas kilka razy wejdę, żeby sprawdzić, czy ktoś to przeczytał, a co gorsze, czy ze zrozumieniem, żeby na koniec powiedział, ale syf, co za syf, co za głupoty, co za pierdoły, a, nie wiem, kurcze, wyłącza mi się już mózg, już na wpół śpię, aha, dzisiaj przez cały dzień nic nie zrobiłem sensownego, troszkę mam do siebie żal o to, troszkę po takich jak ten dzień mam wyrzuty sumienia, że przecież mogłem więcej, ale przejdzie mi, wiecie, jakieś zawirowanie miałem, myślałem, że kliknąłem sobie na ‘power’ na klawiaturze, bo coś zaczłęo się dziać i myślałem, że cały ten mój warty bardzo wielkiej uwagi tekst pójdzie z dymem, a wiecie, jestem pewien, że na sto procent zrobiłem pełno byków, przeróżniastych, ale przede wszystkim błędów ortograficznych, a styli nie liczę teraz, bo ta całość to jeden wielki niewypał stylistyczny, a i literówki, no to pa, trzymcie się, żyjcie se